bezpieczne kasyno bez blokad dns

Ile szczęścia jest w pokerze?

Początkujący i ci bardziej doświadczeni gracze, rzadko interesują się tymi samymi aspektami pokera, ale jest takie jedno pytanie, na które każdy z nich chciałby znać odpowiedź: ile jest szczęścia w pokerze?

Ci najmniej doświadczeni, traktują pokera jak ruletkę, kości czy inne gry losowe. Uważają, że ich wygrana zależy wyłącznie od kart, jakie dostają. Kiedy zaczynają się uczyć i widzą ile już potrafią, zwykle zaczynają przeceniać swoje nowe umiejętności i stwierdzają, że element szczęścia jest niezbyt ważny. Kiedy stają się naprawdę dobrymi graczami, trudno ich przekonać by docenili rolę szczęścia w grze. Większość naprawdę wielkich pokerzystów, ma bardzo wysokie mniemanie o sobie i nie pozwala to im dopuścić myśli, że szczęście gra tu jaką kolwiek rolę. Niemniej jednak, zdarza im się przegrywać, nawet, mierząc się ze zdecydowanie słabszymi przeciwnikami.

Można wyciągnąć z tego dwa wnioski. Albo szczęście w pokerze jest zmienne i ma wpływ na rozgrywki, nawet w przypadku najlepszych pokerzystów, albo ci gracze nie grają cały czas dobrze. Uważam, że oba te stwierdzenia są prawdziwe.

< >Kiedy przy stoliku spotykają pokerzyści o dużej różnicy poziomu gry, szczęście nie ma tam większego znaczenia. Nawet zupełnemu żółtodziobowi może się poszczęścić w grze przeciwko lepszym od niego graczom, ale i tak jego dobra passa nie potrwa długo. Może on równie dobrze marzyć o regularnym wygrywaniu na loterii.
Kiedy grający są na tym samym poziomie, szczęście gra bardzo ważna rolę. Rzecz w tym, że bardzo rzadko dochodzi do spotkania pokerzystów o identycznych umiejętnościach. W pokerze można wyliczyć od 50 do 500 umiejętności, jakie można opanować (w zależności od tego jak wąsko zdefiniujemy „umiejętność”). Nawet, jeśli dwóch graczy posiada taką samą liczbę umiejętności (np.: 28 z 50), nie znaczy to, że będą sobie równi, bo mało prawdopodobne by były to te same umiejętności.
Co więcej, w większości rozgrywek grają przeciwko sobie pokerzyści o różnorodnych umiejętnościach, reprezentujący różny poziom (chyba, że pojedynkujemy się jeden na jednego). Trudno sobie wyobrazić by dziesięć osób mogło grać identycznie (technologia klonowania jeszcze nie jest aż tak zaawansowana). Zwykle ci lepsi zgarniają pieniądze, ale zdarza się, że bezsprzecznie najgorszy pokerzysta, ogrywa pozostałych. Wielkie szczęście to jedyne logiczne wytłumaczenie. Z pewnością jest ono krótkotrwałe, ale jednak istnieje i miewa wpływ na grę.

Najbardziej zaawansowani gracze przyznają, że krótkotrwałe szczęście istnieje, przy czym większość z nich uważa (całkiem słusznie), że na dłuższą metę to ci lepsi wygrają najwięcej pieniędzy. Jak pogodzić to prawdziwe stwierdzenie, z oczywistym faktem, że najlepsi na świecie są bardzo często spłukani i miewają długie okresy bez żadnych wygranych?
W większości przypadków, brak wygranej przez dłuższy czas, nie jest wywołany miesiącami czy latami niesamowitego pecha. Zwykle dzieje się tak, gdy bardzo utalentowani gracze, popełniają jeden z poniższych błędów, albo kilka na raz

1) Grają o za wysokie stawki, w porównaniu z ich zasobami finansowymi.
Pokerzyści najlepiej sobie radzą, jeśli stawki są na tyle wysokie, że angażują się w grę, ale nie na tyle, aby wygrana była kwestią życia lub śmierci.

Wielcy gracze często grają o wysokie stawki. Jeśli ryzyko jest zbyt duże, nie potrafią grać jak należy. Zachowują się ostrożniej i nie potrafią trzeĽwo ocenić sytuacji ani wykalkulować, jaka taktyka ma największe szanse powodzenia. Dlatego trudniej im wygrać. Kiedy pokerzysta przegra wiele razy w takich ryzykownych grach, może też być zmuszony brać udział w rozdaniach o zbyt niskie stawki i przestanie doceniać swoich przeciwników. Popełnianie jednego z tych błędów jest częstą przyczyną przegrywania.

2) Siada im psychika i grają gorzej niż naprawdę potrafią.
Wszystkich dotyczy ten problem. Niektórzy są bardziej wrażliwi na niepowodzenia od innych. Jeśli pokerzysta ma chwilowo pecha, ma to często wpływ na jego psychikę. Odrobina pecha daje gorszą grę, która prowadzi do kolejnych porażek i większej depresji. „Dobry” gracz, który jest odporny na takie chwilowe niepowodzenia, na dłuższą metę, wygra więcej pieniędzy, niż „świetny” gracz, wrażliwy na pecha. Ciekawe zresztą, czy powinniśmy nazywać „świetnego” gracza, świetnym, jeśli ma taką słabość a „dobrego” dobrym, skoro jest odporniejszy i sumarycznie wygrywa więcej.

3) Zawsze lub prawie zawsze grają z lepszymi od siebie.
Będąc dziesiątym najlepszym graczem hold’em’a i grając tylko z dziewiątką najlepszych, jesteś skazany na porażkę. Zajmując pozycje 5,000 w rankingu najlepszych i grając z osobami plasującymi się poniżej pozycji 10,000, będziesz dawał im niezły wycisk. Jest to kolejny przykład na to, że wybujałe ego gracza często przeszkadza w osiągnięciu sukcesu.

4) Nadużywają narkotyków i alkoholu.
Kolejna typowa pięta Achillesa. Profesjonalni pokerzyści wolą grać niż zajmować się obrotami handlowymi na giełdzie czy pracować dla dużej firmy, bo lubią być niezależnymi. Chcą wstawać, o której im się podoba i iść chodzić tam gdzie lubią. Taka wolność osobista sprzyja rozwijaniu się nałogów. Zmarły Stu Ungar, był zdecydowanie najlepszym graczem w historii pokera, ale po mistrzowsku grał tylko, kiedy był czysty. Miewał też długie ciągi niepowodzeń i bankructwa, z powodu nałogów które nad nim zapanowały.

5) Stają się zbyt pewni siebie, grają gorzej niż zwykle, albo zbierają zbyt dużo układów kart, sądząc, że później zdołają ograć swoich przeciwników.
Po raz kolejny zbyt silne ego jest przyczyną porażek: Jestem taki dobry, że nie muszą grać bezbłędnie”. Znów, nie jest dla mnie jasne czy gracz mający taką przypadłość może zasługiwać na miano wielkiego.

Czy jeśli bardzo utalentowany pokerzysta popełnia jeden z powyższych błędów, można nazywać go utalentowanym? Pewnie tak. Czy taki gracz może być „lepszy” od kogoś, kto ma mniej umiejętności i doświadczenia, ale gra tak, aby wygrać? To już trudniejsze pytanie, ale moim zdaniem to co wygląda na pech jest często wynikiem złej gry. Oczywiście pech zawsze może się zdarzyć. To jak to na Ciebie wpłynie, decyduje o tym czy jesteś zwycięzcą czy przegranych.

Jest jedna genialna i fantastyczna sentencja w książce o pokerze „Shut up and deal” (Stul pysk i rozdawaj). Stwierdzenie jest tak celne, że sam chciałbym być jej autorem. Przetworzone na potrzeby tego artykułu, brzmi następująco: Umiejętności nie są największą trudnością w pokerze. Trudne jest szczęście. Wielu ludzi można zdobyć umiejętności. Niewielu potrafi radzić sobie z pechem.”

W końcu, szczęście w wielkim stopniu zależy od sytuacji. W którym przypadku miałbyś większego pecha:
kiedy Twój przeciwnik w grze 10/20 dostaje dwie kolejne karty na turn i river, uzyskując karetę i bijąc Twojego fulla (prawdopodobieństwo mniejsze niż 1,000 do 1); czy może, gdy ma dziewięć outsów do swojego koloru i brakuje mu jednej karty i na river ją otrzymuje, pokonując Ciebie i wygrywając World Series of Poker (prawdopodobieństwo 4 do 1)?
Wyczucie czasu bywa decydujące. Układ czynników jest tu tak złożony, że nie można jednoznacznie stwierdzić, że „Poker to 60% umiejętności i 40% szczęścia”. Ilość szczęścia w grze to złożone pytanie. Wiem tylko tyle: moje ego wybrałoby, abym był dobry. Mój portfel wolałby, abym miał szczęście, za każdym razem.

kasyno bonus

kasyno wirtualne